Wielkie różowe i nie tylko
Jakoś na przełomie października i listopada ubiegłego roku, na żoliborskiej Kępie Potockiej stanął neon, którego autorem jest pan Maurycy Gomulicki. Napisano o nim, iż przypomina szklankę wypełnioną bąbelkami. Mrugający, dynamiczny neon w kolorze różowym. Mnie się podoba. Sam autor o swoim dziele mówi jako o ulotnym, wdzięcznym i zachwycającym zjawisku w przestrzeni publicznej. Zastanawiam się teraz, jak bardzo zjawisko to okaże się ulotne. Czy kiedyś najzwyczajniej zniknie, czy też będzie się pomału rozpadać, rdzewieć, czy co tam jeszcze może czekać taką konstrukcję? A może autor lub ktokolwiek inny (sponsor?) zadba o to, żeby ów neon stał już tam "na zawsze"? Czy nam się wtedy nie znudzi? Czy przestaniemy go zauważać, czy może raczej w końcu zacznie drażnić. Zobaczymy. Ostatnio jeden z moich znajomych wyraził opinię, że takie instalacje mają większy sens, gdy pojawiają się na czas jakiś, a następnie znikają. Wtedy jest co wspominać. Faktycznie, cały czas wiele osób pamięta...